Cisza

Współcześni ludzie żyją w coraz większym hałasie. Ruch uliczny, dzwoniące w torbach i plecakach telefony, głośna muzyka, reklamy. To tylko niektóre czynniki, skutecznie zagłuszające ciszę. Ciszę, której człowiek bardzo potrzebuje, i przed którą stara się uciec…w jeszcze większy hałas.

Mnóstwo spraw: praca, dom, dzieci, zakupy, niezapłacone  rachunki. A do tego jeszcze te codzienne korki na ulicach. I znów nie ma czasu.  Dzień podobny do dnia. W ciągłym biegu, z przekonaniem, że odpoczynek to luksus dla wybranych. W pośpiechu czytana gazeta. Rzadziej książka- na tę trzeba mieć przecież ten cenny czas. Tylko gdzie on się, właściwie podział? Skąd wziąć chwilę wytchnienia, refleksji, może nawet zadumy nad człowieczym losem? Jak odnaleźć  w sobie ciszę? Najpierw, trzeba zadać inne pytanie: Po co jej, w ogóle szukać? Mało kto przyzna, że ciągłe zatroskanie i niemal bezustanna gonitwa, to idealny pomysł na życie. Większość ludzi twierdzi, że odpoczynek jest bardzo ważnym elementem ich egzystencji. Znacznie gorzej z praktyką. Tymczasem, odpocznienie to nowy początek, nowa szansa, okazja do zebrania nowych sił. Ale, ów nowy początek bardzo często związany jest z ciszą. Ciszą, w której człowiek odkrywa samego siebie, swoje najgłebsze pragnienia, ale także ból i porażki, zepchnięte często w najskrytsze zakamarki własnej pamięci. Może właśnie dlatego wielu ludzi woli hałas, nie wiedząc, że cisza jest szansą na rozwój, na zmianę i nową rzeczywistość. Rzeczywistość, która rodzi się  dzięki stawaniu w prawdzie, prawdzie o sobie samym. Trzeba ogromnej odwagi i niemało pokory, by tę prawdę przyjąć: Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli  (J.8,31-32)- powiedział Jezus, który dwa tysiące lat temu umierał na krzyżu- wtedy znaku hańby i pogardy. Król Świata wziął na siebie nasze winy: On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu (2 Kor 5,21). Wzgardzony i wyszydzony przez ludzi. Grzechy ludzkośći, które Go przygniotły, sprawiły, że nawet przez Ojca czuł się opuszczony. Dramat Boga-Człowieka, który umiera w samotności. Przegrał? Przecież po Wielkim Piątku- czasie Męki i Śmierci Chrystusa, następuje cisza Wielkiej Soboty. Pan, Stwórca Wszechświata leży w grobie. To już koniec? Wystarczy na chwilę się zatrzymać, by w ciszy Grobu, także w swojej parafii,   człowiek  usłyszał odpowiedź:  JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM i ŻYCIEM. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. (J 11,25) 9. Jego Grób okazał się pusty, bo niewysłowiona Męka i Śmierć doprowadziły do radości Niedzieli Zmartwychwstania.
Święta Wielkiej Nocy, to coś więcej niż spotkanie przy zastawionym stole, czy czas weekendowych wyjazdów. Chrystus żyje! Właśnie w tym czasie przychodzi do każdego osobiście- z szansą na to, by  każdy patrzył na siebie i innych Jego oczami. Oczami, w których jest nieskończona miłość. Oddał życie.  To szansa na odrodzenie, na nowy początek: Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary.  Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.  Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili (Hbr 4,14-16)

Świat jest pełen Boga i Jego niespodzianek!

Byłam niedawno w Lublinie. Kolega, który zgodził się mnie tam zawieźć, dołóżył starań, bym, mimo utrudnień na drogach dojechała na czas. Moja mama jechała na tylnym siedzeniu i dyskretnie zerkała na licznik. Ja, co jakiś czas zerkałam na zegarek. Dojechaliśmy punktualnie. 

Bóg jest przy mnie zawsze. Wspiera w każdym czasie.  Delikatny, z dyskretną obecnością, szanujący moją wolę.
Po dość trudnym, ale ważnym dla mnie spotkaniu, o które się modliłam, a którego efektów nie jestem w stanie przewidzieć- zupełnie niespodziewanie dostałam sms-a o treści : Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu. Zorientowałam się, że nie znam numeru telefonu, który wyświetlił się, gdy odebrałam wiadomość. Poczułam się tak, jakbym dostała sms-a z Nieba. Był dla mnie potwierdzeniem drogi, którą idę, obecności Boga i wezwaniem do zaufania. Ogarnęła mnie radość i ulga. Odetchnęłam i dopiero wtedy zobaczyłam piękno,otaczającej mnie architektury Lublina. Poszliśmy na krótki spacer. Wpadliśmy na pomysł, by jechać na obiad do Nałęczowa. Uwielbiam to miasto. Nawet, jeśli wiosną wciąż utrzymuje się zimowa aura.
Byliśmy głodni, zmarzliśmy. Obiad był pyszny, w jednej z moich ulubionych, nałęczowskich kawiarni Ewelina. Placki ziemniaczane z odrobiną łososia i śmietany. I rewelacyjna sałatka z serem pleśniowym, marynowaną gruszką, żurawiną, morelami i sosem musztardowo-miodowym.  Zadzwoniłam pod nieznany mi numer.  Okazało się, że to mój kolega. Podziękowałam mu za niezwykłą wiadomość. Nie mógł wiedzieć o moim spotkaniu. Ale Bóg wiedział. On pamięta o każdej obietnicy. Trzeba Mu tylko uwierzyć: W taki sam sposób Abraham uwierzył Bogu i to mu poczytano za sprawiedliwość. Zrozumiejcie zatem, że ci którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama (Gal 3,6-7).