„Miś”na bis?

Pomiędzy pracą, a gotowaniem obiadu, słucham informacji o atakach na RPO, rozwalaniu polskiej szkoły, podpalaniu przy użyciu denaturatu nogi brata, braku zgody na edukację seksualną( o, której mówi sam papież Franciszek), zmianach klimatycznych,” które Polski nie dotyczą”, niebezpiecznych zmianach w Kodeksie Karnym i kilku innych. Nie nadążam.

Dziś usłyszałam, że TSUE wydał wyrok, który powinien być przestrogą dla każdego innego Państwa, a raczej dla jego władz, by nigdy nie pomyślano tak, jak polskie władze myślą dzisiaj.http://wyborcza.pl/7,75398,24931314,to-kaganiec-na-rzad-pis-prawnicy-komentuja-wyrok-tsue.html Żadnej władzy nie wolno podnosić ręki na wolne Sądy, sędziów i wydawane przez nich niezawisłe wyroki. Gdyby nie okoliczności, powiedziałabym ,że jestem dumna, bo mogłam stać wśród tych obywateli, którzy wbrew wszystkiemu, wolnych Sądów bronili.http://teksty-zesmakiem.pl/2018/07/09/prawo-ktore-dziala-wstecz/ Ale dziś, paradoksalnie znacznie bardziej, dumna jestem z Czechówhttps://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-czechy-antyrzadowa-manifestacja-tlumy-na-ulicach-pragi,nId,3059362 i Turków; nie do końca się orientuję, jak funkcjonuje u nich opozycja, jednak to obywatele mieli w tych krajach głos decydujący i pokazali, że rozumieją zasady demokracji oraz niebezpieczeństwo jej utraty. W 1989 roku, to Polska była wzorem dla świata. Przychodzą mi do głowy mocne słowa klasyka:”Miałeś, chamie złoty róg, miałeś,chamie czapkę z piór. Ostał ci się jeno…” Tu, pewna refleksja: niedopowiedzenia mają moc. To, co słyszę od części moich znajomych i czasem czytam w sieci, napawa mnie strachem i obrzydzeniem, bo wychodzi na to, że część obywateli naszego kraju ma w sobie tyle agresji do inaczej myślących współobywateli, że gdyby wzrok i słowo mogły fizycznie zabijać, Polacy byliby na najlepszej drodze do samozagłady. Sytuacę pogarszają skandaliczne zachowania policji i nadużycia,które ugruntowują  podział w społeczeństwie, dając przyzwolenie na rosnącą agresję i mowę nienawiści. Także wobec podejrzanych o najbardziej podłe czyny. Ale jeszcze nieskazanych, bądź zatrzymanych lub skazanych niesłusznie. Skoro agresywny może być policjant, dlaczego nie wolno obywatelowi?    http://wyborcza.pl/7,162657,24923245,kolejny-wyrok-europejskiego-trybunalu-praw-czlowieka-polska.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR1NzpwHAYVuKjygv-EpWzW1bfbd6BuvgbabXO0rCxyAyT-_Z891ULV_9_Y Wydawać by się mogło, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), stojącego na straży praw i wolności jednostki, nie powinna wzbudzać społecznych kontrowersji. Nie powinna. W naszym kraju jest, jednak inaczej. Bo, oto  ataków za należące do niego działania doczekał się Adam Bodnar. Ba! Nie tylko on, także jego rodzina. Tymczasem, stanie po stronie prawa i  obrona każdego obywatela przed silnym, nadużywającym władzy państwem jest w interesie nas wszystkich.https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/nagonka-na-rzecznika-praw-obywatelskich-to-jest-obrzydliwe,947267.htmlNie, Szanowni Państwo, wbrew obiegowym opiniom, nie bawię się w politykę. Bo staram się mieć w życiu wyłącznie czyste ręce i intencje. Dlatego zapytam moich Współobywateli: Przyjaciół ,Znajomych, Czytelników, których część wyjechała już na wakacje. Patrzę na piękne, wakacyjne zdjęcia w sieci i zastanawiam się, czy  część Polaków nadal myśli, że chodzi o walkę międzypartyjną, która ich nie dotyczy?  Dlaczego myślicie, że bałagan w Polsce, który nam zafundowano posprząta się bez Waszego udziału? Dlaczego milczycie? Bo liczy się poparcie „tej”, a nie „tamtej” opcji?  Rząd stosuje mistrzowską metodę ogłaszania niedemokratycznych rozwiązań, z których się potem spektakularnie wycofuje, zyskując zwolenników. Premier ustala rozkład pociągów, a Minister Sprawiedliwości już nie poda do sądu pracowników naukowych. „Ludzkie Pany,” normalnie! Ilu z nas oglądało słynną komedie Stanisława Barei? https://www.youtube.com/watch?v=9JQkOdBJi8EA, ilu z nas nadal myśli, że to zamierzchła przeszłość, która już nie wróci albo bajka, która ich nie dotyczy? W październiku wybory, niezależnie od tego, co zrobi opozycja- ten kraj jest naszym krajem i jeśli nam się wydaje ,że władza już pozamiatała albo, że opozycja jest tak ospała, że nic się już nie zmieni, to mam dobrą wiadomość : zmiany trzeba zaczynać od siebie! Do roboty, Ludzie, Pobudka!

Gorycz porażki?

Wynik wyborczy i wygrana PIS, powinny być dla KE okazją do przemyśleń. I to poważnych. To nie tylko pytanie o program, który, nie wydawał się być główną  osią tej kampanii. To także pytanie o realną propozycję Koalicji dla wyborców wsi i, tak zwanej ściany wschodniej.

Nie pociesza mnie fakt, że Polska nie jest jedynym krajem europejskim, w którym podnosi głowę populizm. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie, jak tę tendencję zatrzymać. Może przynajmniej próbować. Bo, zważywszy na naszą historię, do stracenia mamy znacznie więcej, niż jakikolwiek kraj Starej Unii. To pytanie, czy kampania informacyjna, dotycząca tych wyborów była wystarczająca? Dziś przeczytałam o wyborcy, który, chcąc wyrzucić z kraju szkodnika, zagłosował na Annę Zalewską, nie wiedząc, że wysyłając ją do Brukseli, oddaje przy okazji głos na PIS. Porażające? Prawdziwe.  Może czas zwierać szyki, Ale mówić tak, by słuchali młodzi i starsi. To dzięki ich głosom PIS wygrał. 500 + i Trzynasta emerytura, zrobiły swoje. Wyborcy PIS, raczej nie narzekają, że to typowa polityczna korupcja, bo tuż przed wyborami, bez gwarancji powtarzalności, a w dodatku- niemal w połowie roku. Może czas, by mówić językiem bardziej zrozumiałym, bez górnego C- do tych, którzy, żyjąc na prowincji, mają problemy bardziej realne, niż trójpodział władzy i konstytucja? PIS podszedł do tematu strategicznie i psychologicznie: najpierw postanowił zaspokoić potrzeby niższego rzędu. I nie każdy będzie myślał o tym, że pieniądze nie partyjne, a z budżetu. Ważne, że dali. Rosnący dług publiczny ma efekt odroczony. Boli, zatem mniej. Na razie. Ale, pytam, co zrobiono, by z tym przekazem dotrzeć do ludzi na wschodzie Polski? Plakaty, ulotki, akcje edukacyjne. Nie było chętnych? No to są efekty. Może waryo rozmawiać z socjologami i specjalistami od PR politycznego?  Z drugiej strony,  trudno wygrać z partią, która ma darmową kampanię w Mediach Narodowych, karmiących ludzi kłamstwem i alternatywną rzeczywistością.  Dlatego, niemal  czterdzieści procent dla Koalicji, której długo nie dawano szans, to nie jest zły wynik. Wypada tylko  znów zapytać, jak go utrzymać?  Może powiększyć w wyborach parlamentarnych?  Nie  wygląda dobrze sytuacja, w której- zaraz po ogłoszeniu wyników i  wygranej PIS, w koalicyjnym sztabie zostają jedynie dziennikarze.  Powstaje też pytanie, jak docierać z przekazem wolnych jeszcze mediów do tych, którzy mają dostęp do Jedynie słusznej stacji?  Skoro PIS uzyskała w tych wyborach niemal  pięćdziesiąt procent głosów, może warto też pomyśleć, jak to się stało, że tym razem głosował nie tylko twardy elektorat ale także wyborcy środka, którzy do tej pory nie głosowali.  Może warto wypromować nowe twarze prężnych polityków z dalszych partyjnych szeregów?  Wydaje mi się jednak, że  najważniejsze, by dobrze  słuchać społecznych nastrojów, nie organizować ważnych wystąpień z mniej ważnymi, a przede wszystkim ryzykownymi supportami, które – choć w części słuszne , muszą  zachować proporcje, w których odwrotna do PIS-owskiej ideologia , nie weźmie góry nad faktami i rozumem.  W takiej sytuacji, wyborcza szala może się przechylić w niepożądaną stronę.  Tak, jak tym razem. Trzeba też  bardziej zrozumiałym językiem mówić, jakie zagrożenia niosą rządy PIS. Z tym komunikatem trzeba  dotrzeć na polską prowincję, by zobaczyć Polskę z innej, niż miejska perspektywy. Może to  jest droga do zniesienia podziału w Polsce i pokonania PIS w najbliższej przyszłości. Uważam, że samo stwierdzenie, że PIS-owska strategia  polega także  na uderzeniu w  kulturę i inteligencję, to dziś zdecydowanie zbyt mało.

Konstytucja i dumne barwy biało-czerwone

Długi majowy weekend. Czas odpoczynku i biesiadowania przy wspólnym stole z rodziną i przyjaciółmi. Ale, czy między upieczoną na grillu karkówką lub kaszanką, Polacy pamiętają jeszcze o ważnych dla nas wszystkich datach? Czy historia stanowi dla nas odległą przeszłość, czy też potrafimy wyciagać z niej wnioski, chroniąc dziedzictwo, jakie zostawiły nam poprzednie pokolenia?

Czy przywiązujemy jeszcze wagę do narodowych symboli, jak flaga czy godło? A, może problem wielu Polaków polega na tym, że czczą symbole, zupełnie nie znając historii swojego Kraju. Tymczasem, w historii Polski są wydarzenia wzniosłe, dające powody do ogromnej radości i dumy. Nie brakuje także tych trudnych i bolesnych, o których -zwłaszcza ostatnio-pewne grupy mówią nader niechętnie. Jednak, pozwolę tu sobie na stwierdzenie, że największym zagrożeniem dla Polaków jest nieumiejętność wykorzystywania sprzyjających okoliczności. Z tym wiąże się także często brak strategii działania, pewnego politycznego sprytu i przewidywania skutków zdarzeń oraz konsekwencji podejmowanych działań. Niefrasobliwość władców, prywata spiskujących, nierozumnych sprzedawczyków, nie raz były przyczyną zguby Polaków. Nie inaczej  było w maju 1791 roku, kiedy to- ku przerażeniu Katarzyny II- Sejm Wielki uchwalił w Polsce Konstytucję 3 maja, która całkowicie zmieniła ustrój polityczny ówczesnej Rzeczypospolitej. Zlikwidowano bowiem wolną elekcję, wzmacniając jednocześnie władzę wykonawczą. Stanisław August nie brał pod uwagę kolejnego rozbioru Polski; był wręcz przekonany, że Rosja go nie dokona, ponieważ przyczyniłby się do wzmocnienia Prus. Tymczasem, sytuacja  na dworze carycy Katarzyny, a ściślej rzecz ujmując- jej romanse zdawały się Polakom sprzyjać. Udało się ocalić Konstytucję i Polskę. Ale, Katarzyna odwlekała działania ze względu na priorytety. Bowiem, chwilowo ważniejsza niż sprawa polska i wielokrotnie urażona przez polskich posłów ambicja carycy, była dla niej wygrana z Turcją. To, między innymi nieznajomość mentalności i strategii przeciwnika, wspomniana niefrasobliwość i brak działań, zmierzających do stworzenia w Petersburgu stronnictwa, które mogłoby poprzeć niedawno uchwaloną Konstytucję, doprowadziły do wojny  i kolejnego rozbioru. Zawiodła dyplomacja i działania szpiegów. Nie podejrzewano, że Katarzyna zamierza zaatakować Polskę przy pomocy stu trzydziestu tysięcy żołnierzy. Przestano tworzyć armię, przez co Rzeczpospolita stała się łatwym łupem. Nie wiedziano także, że Potocki, Rzewuski, a także Branicki, stworzyli  akt konfederacji, wzywając carycę do interwencji zbrojnej na terenach Polski. Zignorowano także fakt, że Rosja podpisała pokój z Turcją, a król Stanisław August dopiero w grudniu 1791 wysłał do Katarzyny depeszę, w której informował o uchwaleniu Konstytucji. Potraktowała to bardzo osobiście- jak obelgę. 18 maja 1792 roku, rosyjska armia wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej.  To tylko krótki rys wydarzeń, które powinien znać każdy Polak. A, dziś? Czy we współczesnej Polsce możemy doszukiwać się analogii do pewnych wydarzeń? Moim zdaniem, tak. Cały obóz rządzący przekonuje o słuszności dokonywanych przez siebie zmiam. Także w obecnej Konstytucji. Popieram. Tyle, że zmiana ustroju Państwa, jakiej dokonano, likwidując między innymi trójpodział władzy- fundament demokracji, przekazując tę władzę w ręce polityków i jednego człowieka- prokuratora generalnego , a zarazem ministra sprawiedliwości, powinna dokonać się w oparciu o wciąż obowiązującą Konstytucję. Bo, póki co- jest to jedyna, choć niedoskonała Ustawa Zasadnicza w naszym Kraju. Problem w tym, że obecna Konstytucja takich „zmian” nie przewiduje. Jeśli, jednak rządzący mieli inne zdanie, najpierw winni byli zmienić samą Konstytucję. Pytanie, jakie szanse ma przed – siłą rzeczy-upartyjnionym sądem, „zwykły” obywatel?   Podobnie rzecz się ma z proponowanym przez Prezydenta referendum. W naszej tradycji głosujemy „za” lub „przeciw”w odniesieniu do konkretnej, istniejącej wersji, poddanego pod głosowanie Aktu. Nie da się go ocenić zaocznie lub, co gorsza-wybiórczo.
Dalszych analogii, osobiście doszukuję się także w niezrozumiałej dla mnie wrogości wobec Unii Europejskiej. Pamiętam, że, gdy wiele lat temu, tuż po studiach, zaczęłam pracę zawodową, współpracowałam, między innymi z ówczesnym Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej. Polska nie była jeszcze Członkiem Unii, a ja – jako młody pedagog specjalny, przygotowywałam dla instytucji, w której pracowałam- dokumenty, prezentacje, pisałam artykuły, jeździłam na konferencje w Kraju i za granicą. Byłam dumna, że uczestniczę w szeroko pojętym procesie legislacyjnym, który sprawiał, że polskie prawo było coraz bardziej dostępne dla Obywatela- także tego z niepełnosprawnością. Minęły lata. W tym czasie wielokrotnie powtarzałam, że sporo trzeba zmienić, poprawić, ale nigdy bym nie pomyślała, że „dane mi będzie” obserwować pewien chaos, nawet regres w dostępie dzieci niepełnosprawnych do edukacji, utrudnienia w dostępie do rehabilitacji, którą rządzący rozpatrują wyłącznie w aspekcie medycznym.  Mogłabym jeszcze długo wymieniać. Wiem jedno: Zarówno nieprzemyślane i złe rozwiązania legislacyjne, jak i wrogie nastroje wobec Unii Europejskiej, której od czternastu lat jesteśmy Członkiem, czy brak inwestycji, przeznaczonych na obronność- to zagrożenie dla suwerenności i bezpieczeństwa naszego Państwa. Warto wyciągać wnioski z historii. 
Źródło:
http://www.newsweek.pl/wiedza/historia/konstytucja-3-maja–co-poszlo-nie-tak,76313,1,1.html