Kaczka czy wrona polska, czyli warszawianie, górale i przedsiębiorcy

Kaczka polska

„13 grudnia roku pamiętnego, wykluła się WRONA z jaja czerwonego… ” Tak, trzydzieści dziewięć lat temu, po ogłoszeniu stanu wojennego śpiewało wielu Polaków. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON)… powstała w nocy. Osiemnaście lat temu, Sejm RP ogłosił 13 grudnia, Dniem Pamięci Ofiar Stanu Wojennego. W roku 2020 obywatelki i obywatele wychodza na ulicę, by bronić swoich fundamentalnych praw.

Protesty trwają. Nikt już nie ukrywa, że nie chodzi tylko o niezgodę na zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. O co chodzi? Władza, właściwie każdego dnia dostarcza powodów do kolejnych protestów. Opowieści premiera Morawieckiego o spłaszczającej się krzywej zachorowań wobec rosnącej liczby zgonów, budzą w obywatelach słuszny gniew i sprzeciw. Dochodzą do tego nieadekwatne działania Policji wobec pokojowo protestujących, użycie gazu i pałek teleskopowych wobec kobiet, nastolatków, posłanek, posłów i dziennikarzy. Polski premier toczy osobistą bitwę z prokuratorem generalnym, będącym również ministrem sprawiedliwości. W imię tej bitwy gotów był zawetować budżet Unii Europejskiej (który w lipcu uznał za negocjacyjny sukces), nie bacząc tym samym na realną wizję utraty środków z Funduszu Odbudowy  i powolnego Polexitu.Trzeba jeszcze wspomnieć o przejęciu przez „Orlen” „Polska Press”- aktu określanego już jako „orbanizacja Polski„. Wszystko w oparciu o kwitnącą od kilku lat przyjaźń polsko- węgierską i premiera Orbana, który w mistrzowski sposób wykorzystał Polskę do załatwienia swoich prywatnych interesów, a finalnie porozumiał się, tuż przed szczytem unijnym z prezydencja niemiecką- ponad polskimi „przyjaciółmi”. Dzięki temu uzyskał dodakowe dwa lata na nadużycia w obszarze wykorzystania środków unijnych. Co zyskała Polska? Poza utratą reputacji- niewiele. Można się jedynie zastanawiać, o co toczyła się polsko – węgierska batalia. Polacy, niemal od początku swojego członkostwa w UE mają opinię prymusów w wykorzystaniu i rozliczaniu unijnych środków ( w przeciwieństwie do Węgier Wiktora Orbana). Teraz ta opinia ulegnie zapewne zmianie. Zwłaszcza, że wiele Państw Członkowskich mocno kwestionowało ideę polskiej solidarności wobec utrzymującego się ryzyka weta, wstrzymującego wypłatę środków w okresie pandemii. Zyskaliśmy jeszcze ministra i  prokuratora Ziobro- lidera „Solidarnej Polski”, który jako koalicjant bezpardonowo krytykuje rząd i premiera, nazywając go „miękiszonem”negocjacyjnym. Do weta, na szczęście nie doszło. Być może sam Jarosław Kaczyński, po spotkaniu z Orbanem w Warszawie uznał, że lepiej mieć miliardy euro niż stracić je w głupi sposób. Już nie krzyczał o zagrożonej suwerenności Polski. Może dopiero w tym momencie zarówno premier, jak i wicepremier zrozumieli, że powiązanie wypłaty środków unijnych z przestrzeganiem praworządności dotyczy właściwego (zgodnego z prawem) wydatkowania owych środkóww. Ale, tu wypada przypomnieć znane przysłowie- „uderz w stół, nożyce się odezwą”. Nie byłoby tej burzy, gdyby Kaczyński nie siał wiatru. Arbitralność władzy wykonawczej, coraz częstszy brak dostępu obywateli do wolnych i niezależnych sądów, niszczenie trójpodziału władzy. A minister- prokurator Ziobro? Krytyka rządu i deprecjonowanie działań premiera powinny być jednoznaczne z podaniem się do dymisjii. Ale Zbigniew Ziobro ma zbyt wiele do stracenia. Ogłaszał:” Weto albo śmierć!” W rządzie zostaje.
W jakim miejscu jest dziś Polska, w 39. rocznicę wybuchu stanu wojennego?? Prezydent publicznie wspominia młodych chłopców, wcielonych do oddziałów ZOMO, którym władza przedstawiała nieprawdziwą wersję wydarzeń i wykorzystywała ich do walki z obywtelami na ulicy. Co na to dzisiejsza Policja, nadużywająca swojej siły? Wielu członków obecnej koalicj rządzącej protestowała pod domem dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego. Dziś władza pacyfikuje obywateli protestujących pod domem Kaczyńskiego. Po 13 grudnia przyszedł 4 czerwca 1989. Myślę, że tym razem droga do wolności będzie znacznie krótsza. Mamy mocne grudniowe tradycje i „ptasie konotacje”.

2 myśli na temat “Kaczka czy wrona polska, czyli warszawianie, górale i przedsiębiorcy”

  1. Super tekst. Trafne uwagi i porównania. Pamiętam tamten czas A dziś serce boli jak widzę tłumy protestujących i watachy umundurowanych i uzbrojonych.Wrrr! Mam ciągle nadzieję że naród przetrze
    oczy i zobaczy jak strasznie byliśmy oszukiwani i okradani przez tych co im się władza przyśnila Ale stanie kolkiem w gardle. Oby szybko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *